przestalam-marzyc blog

Twój nowy blog

Nie mogę poukładać myśli. Pędzą w mojej głowie jak szalone i nie mogę ich ogarnąć. Tak wiele chciałabym powiedzieć ale nie potrafię znaleźć odpowiednich słów. Tak wiele rzeczy przemilczałam, o tylu pragnęłam Ci powiedzieć ale tego nie zrobiłam, byłam przekonana, że będzie na to lepszy czas. Niedawno rozmawialiśmy przy kawie a teraz nagle Cię nie ma. Tak okrutnie zniknąłeś z tego świata. I to tak cholernie boli. Może nie zawsze było między nami dobrze, może nie traktowałam Ciebie odpowiednio, nie potrafiłam Cię docenić w czasie, który był nam dany. Ale nie zapomnę. Nigdy nie zapomnę. Byłeś wspaniałym człowiekiem. Z milionem pomysłów, marzeń i celów, które osiągałeś. Nie białeś się wyciągać rąk, po to czego pragnąłeś. Zdobywałeś szczyty i wchodziłeś na nie sam. Mogłeś wszystko, a Twoją największą wadą była śmiertelność.

Nie zapomnę:

- wspólnych świąt
- wypadu na kręgle
- każdej wspólnej kawy
- fochów
- przeprosin
- drobnych kłótni o bzdury
- życzeń noworocznych
- szampana
- Twojego uśmiechu
- Twojego upartego charakteru
- tego, że przez krótkę chwilę byliśmy dla siebie
- Twojej szczerości
- dobrego serca
- zaangażowania i poświęcenia
- wypadu na pizzę 70 km za miasto
- troski o mnie

Tego, że kiedy coś dawałeś z siebie, robiłeś to na 100%. Mimo, iż wtedy tego nie dostrzegałam, teraz widzę. Nigdy o Tobie nie zapomnę.

.

Brak komentarzy

A może to jest tak, że nie potrzebujesz całego świata, który będzie Cię kochał. No wiesz, może po prostu potrzebujesz jednej osoby.

Nie wiem czemu ale wmówiłam sobie, że w pojedynkę jestem nieporadna. I chociaż zdaję sobie sprawę, iż sama naprawdę wiele znaczę, że dam sobie radę i to nawet lepiej, iż mogę zająć się swoim życiem w 100 % … ciąglę czuję się jakos wybrakowana, Potrzebuję bliskości, bezinteresowności, kogoś kto uczyni mnie szczęśliwą, komu nie będę musiała na siłę imponować. Kto nie będzie oczekiwał ode mnie zmian, ani mówił jaka mam być. Od dziecka myślałam, że moim celem jest podbić cały świat. Zachwycić innych sobą. A tak naprawdę wystarczy mi, że skradnę jego serce. I zachwycę go, zaczaruję i nie zostawi mnie dla innej. Chyba zawsze się tego boję. Odrzucenia. Na początku interesującej znajomości ja zaczynam się wycofywać i spisuję wszystko na straty. Wmawiam sobie, że nie jestem zdolna do miłości, do związków, do większych zobowiązań. A później płaczę. Odpycham od siebie ludzi i płaczę za nimi, chociaż tak naprawdę sama wyrzucam ich ze swojego życia. Mam nadzieję, że jednak w końcu poznam kogoś, kto zostanie. Nawet kiedy będę kazała mu odejść. I obdarzy mi miłością, o której tak wiele pisałam, która mnie tak dużo razy oszukała, a nigdy jej nie doznałam.

Kiedy byłam małą dziewczynką chciałam być księżniczką. A może nie, właściwie to chciałam być czarodziejką. Marzyłam o tym co niemożliwe i nieosiągalne. Ale dziecięcy egocentryzm na tym właśnie polega. To właśnie sprawia, iż dzieciństwo jest takie szczęśliwe. Każdy jest indywidualny i niepowtarzalny, aspiruje do czegoś innego. Bo kiedy jesteśmy dziećmi  wydaje nam się, że  cały wszechświat leży u naszych stóp. Nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego każdy pomysł wydaje się realny.  Przyszłość nie jest niczym ograniczona,  po prostu istnieje i  w żadnym wypadku nie jest niemożliwa.  A później dorastamy. Beztroski uśmiech powoli schodzi nam z twarzy. Coraz częściej po przebudzeniu witamy się z przygnębieniem. Rozczarowanie wpisuje się nam  w plan dnia.  Jest tak oczywiste jak noc, dzień, czy śniadanie.  Zdajemy sobie sprawę z ograniczeń, jakie nakłada na nas życie. Nie jesteśmy wszechmogący. Nie jesteśmy niezniszczalni. I nagle te beztroskie plany z dzieciństwa stają się marzeniami. To po co wyciągaliśmy ręce jest nieosiągalne. Niczym z zasłoniętymi oczami, błądzimy po omacku w pokoju zwanym życiem. Szukamy szczęścia.  Ale okazuje się, że tu go nie ma. Tu go dla nas nigdy nie było. Nieszczęśliwi i zrezygnowani wkraczamy na drogę autodestrukcji. Rozwalamy cały system wartości, który zbudowaliśmy sobie w czasach, w których cokolwiek miało jeszcze sens. Jak odległe wydają się teraz te dni! Tracimy nadzieję, tracimy wszystko na czym nam zależy. Krzywdzimy siebie. Krzywdzimy innych. Inni nas krzywdzą. Nasze losy zataczają kręgi, na chwilę się krzyżują ustępując miejsca przeznaczeniu. Gryziemy z bólu ręce tonąc w poczuciu beznadziejności. Rzeczywistość znowu nie maluje się w najlepszych kolorach.

Ale to wszystko da się przetrwać. Może nie wszystko w życiu nam się udaje, może plany z dzieciństwa są tylko naiwnymi marzeniami. Ale próbujemy przetrwać, jesteśmy w stanie to znieść. I cieszyć się nawet z najsłabszego promyku słońca.

Chciałabym się pozbyć uczuć. Sprawić, że przestanie mi zależeć. Że nic już mnie nie będzie boleć. Podobno ból sprawia, że człowiek czuje, że żyje.  Ja niestety czuję, że moje życie jest tak nieudane, tak trudne, skomplikowane i żałosne,  że jestem wrakiem człowieka, roślinką, która mogłaby być piękna, mogłaby być pożyteczna, ale urosła w złym miejscu i istnieje tylko po to, żeby po niej deptać.

Zależy mi na nim.
Więc chyba już nadszedł czas.
Muszę pozwolić mu odejść.
Muszę dać mu szansę by zapomniał o mnie.
Pozwolę mu być szczęśliym – beze mnie.
Nie zadzwonię i nie napiszę do niego.
Poszukam szczęśćia gdzie indziej.
Przecież każdy ma prawo do szczęścia.
Ale nie tutaj.
Tutaj go nie ma.
Tutaj go nigdy dla mnie nie było.

Bo kiedyś, gdy tylko
 przestanę o tym pamiętać
kiedy przestanę o tym myśleć
Marzyć o tym, pragnąć szczęścia.
Spotkają się spojrzenia.
I ktoś zakocha się w moich oczach.
Bo wierzę, że po ziemi
kroczy ktoś
kto codziennie również marzy o mnie.
I czeka na nasze spotkanie.
I kiedyś nadejdzie.
Ten dzień.
Gdy tylko przestaniemy o tym pamiętać.

Szczęście.
Niczym motyle, które bezskutecznie
próbujemy utrzymać  w dłoniach.
Kiedy to zrozumiemy i damy im wolność.
Usiądą na naszych ramionach.

***

Moja siła.
Poznaję ją w chwilach,
w których potrafię odpuścić.
Rezygnacja jest czasami
najtrudniejszą decyzją.
Ale to jedyna szansa,
żeby pójść do przodu.
Trzeba przestać kontrolować los.
To najlepsze rozwiązanie.
Chociaż to boli, tak strasznie boli…

Dla H.

1 komentarz

Parę wierszy, może to nie do końca mój styl, ale powstały nad ranem. Z tęsknoty. Przedawkowania rzeczywistości.

” we śnie”

Nie budź mnie.
Pozwól mi śnić
sny kolorowe,
w których jesteś.

Bo Ciebie
mogę mieć dla siebie
tylko we śnie.
Gdy nasiąkam Tobą
i oddycham
jak górskim powietrzem.

Więc bez słów
i bez szeptów
pobądźmy ze sobą
raz jeszcze.
Bo strach przepędzasz
pozostawiająć tylko
przyjemne dreszcze.

Kiedy jesteś dla mnie
tak po prostu.
We śnie.

” Nieprzyjaciel”

Nie proponuj mi przyjaźni,
w przyjaźni trzeba być oddanym.
A gdybyś był mi oddany,
byłbyś moim ukochanym.

Więc nie proponuj mi przyjaźni
bo dla mnie być nie umiesz
kimś więcej niż
złowrogim cieniem
w anonimowym tłumie.

Chciałam tylko tego, czego chcą wszyscy. Miłości, która mnie pochłonie. Uczucia, któremu będę mogła oddawać się codziennie dając za każdym razem 100% siebie. Przestałam już w to wierzyć, w to, że kiedyś się o tym przekonam. Jak to jest, być dla kogoś całym światem. Sensem życia. Pogubiłam się w swoim życiu i nie potrafię sobie pomóc. Wybory, których dokonuję są coraz gorsze. Czuję się jak ostatni człowiek na ziemi. Samotna w tłumie.

antidotum

2 komentarzy

Znalazłam antidotum na zranienie. Musisz zacząć nienawidzić, wypełnić zarwane elementy swojej duszy. Tylko wtedy będzie można żyć. Kiedy tęsknotę i żal zamienisz w gniew. Nigdy nie chciałam nienawidzić, dopóki nie stało się to koniecznością, jedynymi drzwiami dzięki którym mogłam pójść do przodu. Kiedy widzę Go, czuję Jego zapach gdy beznamiętnie stoi obok mnie, gdy wszystko wraca a deszcz wspomnień spada mi na głowę jak ulewny deszcz, właśnie wtedy odzywa się we mnie skrywane zło, które chce Go ukarać, życzyć naprawdę beznadziejnych dni. To nieprawdopodobne ile druga osoba może namieszać w naszym życiu, sprawić, że zatracimy siebie, pozbawieni osobowości staniemy się emocjonalnymi roślinkami, których nikt nie zechce. Odrzuceni rozpadamy się na kawałki, stajemy się wybrakowani. Tak bardzo chcę się pozbierać, ale nie potrafię. Wszystko we mnie płonie i krzyczy. Pod uśmiechem skrywam prawdę, brutalną, z samotności skulona gryzę z bólu ręce i płaczę pod ścianą. Boję się. Ufać ludziom. Pozwolić sobie na to, by znowu mi zależało. Każdego dnia próbuję wyłączyć uczucia, zatrzasnąć się, w pewien sposób zablokować. Bo uczucia to więzienie, z którego nie można się wydostać. Czuję się tak jakbym dostała dożywocie, niesprawiedliwie osądzona za swoje winy. Tak wiem, nie jesteśmy bez wad, ale czy zawsze tak musi być? Czy zawsze muszę płacić po stokroć bardziej, dostawać do degustacji, próbować.. jak smakuje miłość..?! Moje życie to ciągłe nadzieje i rozczarowania. Próbuję wierzyć, że się uodparniam. Że za każdym kolejnym razem boli mniej. W istocie boli bardziej. Za każdym razem bardziej. Przepraszam, za to, że wracam tu tylko wtedy kiedy nie mam już siły. Tutaj jest mój azyl. Za mgłą smutku znalazłam Cię. A ty zgubiłeś, zgubiłeś mnie w niej..

4 komentarzy

Jedyne co potrafię, to marzyć.

jesień w sercu.

2 komentarzy

tęsknię za tobą.
czasem zbyt przeraźliwie
wołam po Ciebie.
czasami zbyt mocno
chcę, żebyś już przyszła
i zakończyła wszystko
co sprawia mi ból.
pragnę Ciebie
często obsesyjnie
ściągając Cię do siebie.
Milcząco chociaż tak
głośno i wyraźnie
wykrzykuję Twoje imię.
Więc przyjdź
w końcu stań w bramie mojej
tęsknoty
pojaw się.
 jak wyczekiwany sen
nadejdź
o Pani moja, której imię
tak prosto brzmi…
po prostu śmierć.

Każdej jesieni osłabia się maleńki płomyk nadziei, która tliła się niewyraźnie gdzieś w zakamarkach mojej zagubionej duszy. Co roku jest tak samo. Mój świat zanurza się w bezkresnym mroku a mój mały świat spowija wielka, straszna ciemność. Przyzwyczaiłam się do tego samotnego błądzenia po omacku. Ale brakuje mi już siły. Ilekroć staram się budować coś, pod koniec wszystko się wali, bo okazuje się, że zasłabe były fundamenty. Wszystko czego się dotknę powstaje na podstawie naiwnej nadziei, że tym razem się uda. Dodajmy do tego śmieszną, ciągle pojawiającą się myśl, że to słodkie uczucie nazywa się ” szczęście ” i tym razem naprawdę na nie zasługuję. Patrzę na ludzi, na otaczający mnie świat i dochodzę do wniosku, że wcale nie jestem tego warta. Czy zbyt wiele wymagam od życia? Czy to chęć bycia na szczycie powoduje wszystkie moje upadki? Nigdy nie zadowalała mnie przeciętność. Zdaję sobie sprawę, za każdym razem doskonale o tym wiem, że kolejna wspineczka, kolejna próba może być już tą ostatnią. Że tym razem, kiedy upadnę już nie będę w stanie się podnieść. Ale kocham to ryzyko. Jeżeli nie mogę zdobyć szczytu, wolę być niewidzialna. Tabletki. Biorę tabletki. Byłam u lekarza. Ale on też nie jest w stanie mi pomóć. Jedyne co może mi dać to obojętność. Ale to uczucie towarzyszyło mi tak długo, że chyba najbardziej ze wszystkich sprawa ogromny ból.

2 komentarzy

” Kobieta nie zawsze wie dlaczego się zakochała. Ale skoro się zakochała, nie może przestać już kochać. Za wiele wydatkowała swoich sił i swojego pragnienia, by móc je przenieść na kogoś innego. Na niej miłość żyje jak pasożyt. By oderwać ją, trzeba ciąć i jedno i drugie. ” R.R.

dwa bieguny

1 komentarz

oszczędź mi nieznajomy
kolejnych chwil zwątpienia
cierpienie odbierz
bądź po prostu
nie przysparzaj trudu
jeżeli musisz odejść – odejdź
ale zrób to teraz
bo jutro mogę nie wytrzymać
z bólu


gdybyś mógł
nieznajomy
nie zdradzaj szczegółów
swojego istnienia
żebym codziennie wyobrażała
je sobie
w swoich niewinnych
pragnieniach


i … jakbyś mógł nie mów nic
mój nieznajomy wielbicielu
bo gdy pokocham Twój głos
i otworzę swe serce
umrę z tęsknoty
tonąc bezsilnie w Twoim cieniu.


a gdy już zdarzy Ci się odejść
zgaś proszę ostatnie płomyki wspomnienia
po tym że byłeś i naprawdę istniałeś.
nie zapomnij
pozamiatać resztek
po przegranych marzeniach.


więc może nie włączajmy w to uczuć
niech będzie tak jak jest teraz
póki możemy żyć bez siebie
bez wymagań, obietnic
i wzajemnego niespełnienia


bądźmy częściami
połówkami, które się nie połączą
bo najgorsze co ludzi spotyka
to złudzenia, że dwa ciała
mogą stać jednością.


  • RSS